Studium przypadku 3.2: Chroniczna schizofrenia

Frank, lat pięćdziesiąt osiem, przez długie lata był pacjentem miejscowego szpitala psychiatrycznego. Przed trzema laty szpital zamknięto i Frank wraz z czterema innymi byłymi pacjentami zamieszkał we wspólnym domu. U Franka zdiagnozowano schizofrenię. Odkąd pamiętał, słyszał głosy należące rzekomo do ludzi omawiających jego czyny, a czasem komentujących to, co dopiero zamierzał zrobić. Zazwyczaj te głosy nie przeszkadzały Frankowi, chociaż czasami – jak twierdził – obrażały go i wówczas zaczynał na nie krzyczeć. Frank wspominał, że od czasu do czasu nowy psychiatra sugerował zmianę leków na takie, które mogły powstrzymać te głosy. Jednak Frank byt całkiem zadowolony z leku otrzymywanego co trzy tygodnie w formie zastrzyku, który robita pielęgniarka psychiatryczna. Sprzeciwiał się jakiejkolwiek zmianie, bo wiedział z doświadczenia, że rzadko przynosi ona coś dobrego, a może wywoływać nieprzyjemne skutki uboczne. Frank obecnie ma niewiele zajęć. Wydaje się, że nie posiada przyjaciół i nie utrzymuje kontaktów z rodziną. Na ogót przesiaduje w świetlicy, ogląda telewizję i pali, ma słabą motywację, by wyjść z domu. Raczej nie przyrządza sobie posiłków i nie pierze swoich ubrań, lecz lubi wychodzić do sklepów z opiekunem, który przychodzi co dwa dni i pomaga mu ugotować obiad. Mniej więcej dwa razy w tygodniu opiekun zabiera Franka do miejscowego ośrodka dziennego, gdzie Frank może posłuchać płyt i wypić herbatę razem z innymi pacjentami. Frank raczej z nimi nie rozmawia, lecz chętnie tam idzie, jeżeli opiekun go zaprowadzi. Mężczyzna ten ma wiele objawów chronicznej schizofrenii. Wciąż ma halucynacje stuchowe, lecz wydaje się, że go to nie martwi. Gtównym problemem pozostaje jego brak popędu i motywacji oraz niezdolność do samodzielnego zatroszczenia się o siebie. Chociaż część tych objawów może wynikać z wieloletniego pobytu w szpitalu psychiatrycznym, niemniej jednak Frank wykazuje wyraźne objawy negatywne.

Dodaj komentarz